Kiedy marzenia stają się rzeczywistością – wywiad z Katarzyną Stocką

Charakteryzuje ją upór, determinacja, pewność siebie i ogromny talent. Katarzyna Stocka „Kashira”- olsztynianka, która poprowadziła korowód na tegorocznym karnawale w Rio de Janeiro. Kim jest Kasia i jak udało jej się spełnić marzenie?

Wioleta Wróbel: Od czego zaczęła się Twoja miłość do tańca?

Katarzyna Stocka: Moja przygoda z tańcem rozpoczęła się już w przedszkolu. Tam były zajęcia rytmiczne, potem byłam członkiem grupy disco rap. Pamiętam, że bardzo męczyłam mamę, żeby  zapisała mnie do Domu  Kultury na zajęcia. Spędzałam tam bardzo dużo czasu. Chodziłam na swoje zajęcia teatralno-muzyczne, potem patrzyłam na starszą grupę. Mój tata tańczył w Zespole  Pieśni i Tańca „Warmia”, a mama zawsze interesowała się tańcem, więc może mam to po nich. To wszystko sprawiło, iż ukończyłam Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz Instruktorską Szkołę Taneczną. Prowadzę własną szkołę tańca FitDance w Olsztynie. Realizuję się jako instruktor i choreograf.

W.W.: Kiedy pojawił się pomysł, żeby wziąć udział w paradzie?

K.S.: Marzyłam o tym od dawna, ale w tym roku postanowiłam zrobić coś dla siebie i swojej kariery. Potrzebowałam zaistnieć.

W.W.: W jednym z wywiadów powiedziałaś, że o wzięciu udziału w karnawale marzy każda tancerka samby. Zatem dlaczego udało się akurat Tobie?

K.S.: Myślę, że dużo osób zniechęciło się  samą organizacją wyjazdu. Trzeba było wziąć się w garść, być twardym. Pojechałam w listopadzie do Brazylii z założeniem, że muszę dostać się do jakieś szkoły, żeby zapewnić sobie miejsce w paradzie. Trzeba być pewnym siebie i wiedzieć, że jest się na właściwym miejscu. Jak wróciłam to też słyszałam głosy, że się nie uda. Poza tym duża suma pieniędzy, którą musiałam uzbierać. Jest tyle świetnych tancerek w naszym kraju, ale najwyraźniej nie znalazła się taka, która zaryzykowała. Przez sekundę nie zakładałam, że może się nie udać.

W.W.: Zapewnione miejsce w paradzie nie wystarczyło. Potrzebowałaś 60 tys. zł na opłacenie podróży, stroju i samego udziału. Powiedz jak szukałaś sponsorów?

K.S.: Znalezienie darczyńców zajęło mi bardzo dużo czasu. Wstawałam rano i jeździłam po różnych urzędach, pisałam projekty i oferty, aby zachęcić ludzi do wsparcia. Było kilku sponsorów. Pomogły lokalne instytucje, portal „Wspieram to” i osoby prywatne.

W.W.: Czyli lista osób, którym musisz się teraz odwdzięczyć jest długa?

K.S.: Jest bardzo długa. Osoby, które dały chociażby drobną kwotę, otrzymają ustalone nagrody. W zamian za pomoc finansową oferowałam m.in.: pokaz samby brazylijskiej w moim wykonaniu czy miesięczny karnet na zajęcia taneczne w Szkole FitDance.

W.W.: Jakie są według Ciebie korzyści z wyjazdu?

K.S.: Przede wszystkim ogromna satysfakcja i niesamowite emocje. Moja kariera taneczna dużo na tym zyskała. Dzięki temu robię małe Rio w Polsce i koncertuję z solowym programem sambowym we wspołpracy z nową polską baterią – Tubatuka.

W.W:. Samba to twój ulubiony styl taneczny?

K.S.: Jest to jeden z ulubionych. Uwielbiam również afro dance. Pasjonują mnie wszystkie kobiece formy tańca.

W.W.: Czy masz jakieś inne zainteresowania?

K.S.: Kocham podróżować. Lubię również windsurfing, jeździć konno i gotować. W życiu staram się wszystkiego spróbować i wiele rzeczy mnie fascynuje.

W.W.: Jakie są Twoje plany na przyszłość?

K.S.: Dalsza praca z moją grupą estradową „Flame”. Mamy ustalone występy w Polsce i za granicą. Mam również solowe propozycje. Chciałabym swoją osobą zwiększyć zainteresowanie i wiedzę na temat samby brazylijskiej i karnawału. Mało osób wie, że parada to konkurs i rywalizacja pomiędzy brazylijskimi szkołami. Niedługo rozpocznę przygotowania do przyszłego karnawału. Wszystko kręci się wokół tańca.

W.W.: Czy możesz powiedzieć o sobie, że jesteś spełnionym człowiekiem?

K.S.: Czuję się szczęśliwa, więc chyba mogę powiedzieć, że jestem spełniona. Cieszę się, że w życiu mogę robić to, co kocham. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia i mam wyznaczone cele, które będę realizować. Nie spocznę na laurach.

W.W.: Spełniając swoje marzenie, stałaś się motywacją dla innych. Co byś poradziła takim osobom?

K.S.: Moja rada jest prosta. Bądźcie wytrwali w zmierzaniu do celu i wierzcie w siebie. Nie poddawajcie się i nie słuchajcie ludzi, którzy was zniechęcają. Pamiętajcie, że nic nie przychodzi łatwo i do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest ciężka praca. Bądźcie optymistami i spełniajcie swoje marzenia. Mogę was zapewnić, że warto!

Dziękuję za rozmowę.

Z Katarzyną Stocką rozmawiała Wioleta Wróbel.

 

Comments

  • MaY
    June 18, 2016 at 11:40 pm

    Motywujące <3

Add a comment