UFF… To było dobre!
Kwiecień 1, 2017
CrossFit – morderczy trening czy sposób na życie ?
Kwiecień 4, 2017

Katarzyna Jakubowska- Tydzień Porażki

 

Artykuł powstał w ramach projektu
Tydzień porażki

Katarzyna Jakubowska – Blogerka lifestylowa prężnie działająca w mediach społecznościowych, hobbystycznie modelka. Miss Wdzięku Lubelszczyzny 2015. Pasjonatka ekonomi, zarządzania i psychologii. Koordynatorka projektu “Zmobilizuj się”. Aktualnie podjęła się zrealizowania projektu społecznego w 50 dni, więc jeśli lubicie wyzwania i chcielibyście się w coś zaangażować przed wakacjami to Kliknijcie [TU] 

 

 

Modeling jest trudnym zawodem. Czy jest tu akceptowana porażka?

Ciekawe pytanie, bo każdy kto choć trochę zna ten świat wie że, porażka jest tutaj na porządku dziennym. Szczególnie jest to zauważalne kiedy zaczynasz – zanim ktoś Cię zauważy musisz przejść przez wiele castingów. Możesz wziąć udział w 100 czy nawet więcej, a nawiązać współpracę tylko z jednym projektantem. Co prawda, zdarza się, że znajdziesz się od razu we właściwym miejscu i o właściwym czasie, a ten ‘właściwy’ ktoś Cię zauważy i zapewni świetlaną przyszłość. W większości przypadków jednak wymaga to masę pracy. Najgorsze jest to, że czasem te porażki, jeśli już to tak nazywamy, nie maja żadnej wartości – po prostu ktoś był ładniejszy, lepiej pasował do kampanii. Na to nie mamy wpływu, to tylko czyjeś upodobania.

Kolejna sprawa to już sama praca. Modeling jest pełen błędów, niedociągnięć. Gdybym miała powiedzieć co uważam za najważniejsza cechę, jaką powinna posiadać modelka, to zdecydowanie byłaby to umiejętność dostosowania się do sytuacji, no poza pięknymi nogami oczywiście <śmiech>. Weźmy na przykład takie pokazy – od drugiej strony wybiegu jest ogromny harmider, latają ubrania, zdarza się, że ktoś coś zgubi. Jednym słowem spore zamieszanie, ale bardzo przyjemne, choć ja akurat taktuje to czysto hobbystycznie. Na co dzień zajmuje się innymi rzeczami, między innymi budowaniem własnej marki w sieci.

 

  1. Więc na pewno spotykasz się z ogromną ilością negatywnego feedbacku. Jak radzisz sobie z falą hejtu?

Ostatnio zrozumiałam, że to, co ja wiem, że inni mówią na mój temat w ogóle nie jest adekwatne do ilości plotek jakie faktycznie krążą. Aczkolwiek negatywny feedback zawsze był i będzie, tylko kiedy funkcjonujemy w sieci jest łatwiej go zauważyć, bo ludzie maja więcej odwagi do wyrażenia własnego zdania, szczególnie negatywnego.

Warto odróżnić parę pojęć, bo na cały negatywny feedback składa się: hejt, konstruktywna krytyka i krytyka. Różnią się one od siebie znacząco, ale na pewno żadne z nich nie jest porażką, to raczej nieunikniony problem z jakim zmaga się większość internautów. Najważniejsze jest by być wiernym swoim przekonaniom i mieć świadomość, że wszystkim nie dogodzimy. Istotne są również motywy – jeśli ktoś ‘hejtuje’ z reguły oznacza, że jest zazdrosny, czyli coś mu się podoba i to w takim stopniu, że sam by to chciał. To w pewnym sensie pozytywny feedback.

Konstruktywna krytyka zaś, jest wartościowa, pomaga zauważać błędy, a w efekcie – uczyć się na nich (kolejny pozytyw). Ludzie, którzy ją wyrażają, formułują swoje wypowiedzi w taki sposób, że bez problemu odróżnimy ją od hejtu. Kiedy zaczynamy prace nad czymś,  nie jesteśmy w stanie wszystkiego zrobić idealnie, więc to ważne, żeby pojawił się ktoś, kto nas wyprowadzi z błędu, pomoże. Zresztą nie ważne jak bardzo perfekcyjnie coś będzie zrobione i tak zawsze znajdzie się ktoś kto będzie to negował – choćby dla zasady. W modelingu, jak i kreowaniu własnego wizerunku czy marki liczą się upodobania, a te nigdy nie będą takie same dla każdej osoby. Bieg za tłumem, jak w stadzie owiec, nie ma żadnej wartości. Odbiera indywidualność. Dopasujemy się do otoczenia, ale co z tego? I tak znajdzie się inne, które będzie negować nasze zachowania, poglądy. Środkiem na to jest posiadanie tego swojego otoczenia, ponieważ ciężko jest robić coś z kompletnie zerowym poparciem. Pamiętajmy też, że hejt jest jedynie wyrazem nienawiści i upustu emocji z czyjeś strony, wiec ja, nie widzę żadnego sensu w przejmowaniu się tym. Do mnie jedynie trafia krytyka ze strony ważnych dla mnie osób, ale nie zabronię im mieć innych przekonań niż moje. Takie spojrzenie jest wartościowe, jeśli ktoś w Twoim otoczeniu nie pojawił się przypadkiem. Wtedy wręcz jest duże prawdopodobieństwo, że może mieć racje. Zresztą to nigdy nie jest wyrażane w sposób, który odbił by się na moich relacjach interpersonalnych z tymi właśnie osobami, jeśli faktycznie mam dla nich jakieś znaczenie, oczywiście. To pewnego rodzaju test, bo akceptowanie różnic to podstawa trwałych i wartościowych relacji. Gorzej, kiedy krytyka czy hejt ze strony kompletnie nie znaczących dla mnie osób odbija się na znaczących dla mnie relacjach. Wprowadzają innych w błąd opierając swoje teorie na stereotypach, dzięki czemu wydają się racjonalne. Tym samym oddziałują na schematyczność ludzkiego myślenia i tworzą się plotki i hejt, bo inni po prostu potem powtarzają te błędne i wyrobione na potrzebę sytuacji przekonania. Z tego na szczęście też da się wyjść, ale stres towarzyszący takim sytuacjom zawsze pozostaje. Poza tym w tej wersji hejt już w żadnym stopniu nie ma znaczenia na budowaniu wizerunku w sieci, tych osób jest za mało, a ich motywy są zbyt zauważalne dla Twoich dotychczasowych obserwatorów.

 

  1. Brałaś udział w wyborach Miss Lubelszczyzny 2015. Jak zareagowali na Twój sukces znajomi?

Akurat co najdziwniejsze nie miałam żadnych przykrych sytuacji związanych z wyborami, w których by uczestniczyły osoby spoza konkursu. Między kandydatkami bywało nie przyjemnie, ale jest to zrozumiałe i wręcz charakterystyczne dla tego typu przedsięwzięć. Wybory maja tego rodzaju rangę, że ze strony znajomych spotkałam się tylko z pozytywnym feedbackiem i masą wsparcia za co jestem ogromnie wdzięczna, choć osiągniecie tytułu Miss Wdzięku też było w pewnym sensie porażką. 4 miejsce jest najgorsze szczególnie jeśli jest spowodowane m.in. tym, że za mało się uśmiechałaś czy źle szłaś <śmiech> Tam liczy się każdy szczegół, łatwo więc popełnić błąd. Po wszystkim byłam mocno przemęczona aczkolwiek całość po dłuższym czasie wspominam miło.

#photography #photoshoot #photosession #polishgirl 👣📸

A post shared by Katarzyna Jakubowska 💎 (@k_vska) on

 

  1. A co z obcymi osobami? Miałaś naśladowców?

Zdarzyło mi się faktycznie ostatnio, że jakaś dziewczyna podkradła mi zdjęcia i publikowała jako swoje. Na facebooku było to konto prywatne więc jakoś mnie to specjalnie nie ruszyło, gorzej z instagramem. To w pewnym sensie moje narzędzie pracy, więc odbiera mi potencjalnych odbiorców. Po dłuższym zastanowieniu jednak zrobiło mi szkoda tej dziewczyn i zniknęła moja złość. Wywnioskowałam, że musi bardzo niską samoocenę skoro starać się zdobyć znajomych posługując się nie swoim wizerunkiem. Czysto internetowo, tak naprawdę, bo wiadomo, że gdyby ją ktoś znał w realu wiedziałby, że to nie jej zdjęcia. No chyba, że mam sobowtóra o mniejszych umiejętnościach jeśli chodzi o pozowanie, ale to nie wydaje się zbyt realne <śmiech>

 

  1. To jak sobie z tym poradziłaś?

Na facebooku zgłosiłam jej profil i poprosiłam o to znajomych – zadziałało od razu i jej konto zostało usunięte. Na instagramie dalej istnieje, mimo mojego zgłoszenia, tylko jako prywatne. Będę musiała do nich napisać, a jeśli to nie zadziała – zgłosić sprawę do innych instancji, bo jest to ogólnie karalne. Cała sytuacja jednak miała sporą wartość dla mnie, bo zauważyłam jak ludzie funkcjonują w sieci – szukają na siłę pozytywnych bodźców, nie zauważając, że nic nie da im tego, co kontakty z drugim człowiekiem w realu, znika wartość tej bliskości z drugim człowiekiem. Nie do końca umiemy właściwie korzystać z internetu co utwierdziło mnie, że projekt społeczny, który zaczynam – „Zmobilizuj się” edukujący o właśnie funkcjonowaniu w sieci jest naprawdę w tych czasach potrzebny.

 

  1. Jeżeli miałabyś opisać swoją największą porażkę to byłoby to…?

Na pewno nic związanego z rzeczami o których pisałam wyżej. To były problemy, a problemy po prostu się rozwiązuje. Porażka zaś to dla mnie błąd, w którym zdecydowanie za długo tkwię i myślę, że taką największą porażką było nie właściwe towarzystwo. Otoczenie w którym brakuje wartościowych ludzi, choć trochę podobnych do mnie. Ciężko jest znaleźć takie osoby szczególnie, na początku drogi, gdy tak naprawdę jeszcze szukasz samego siebie. Na szczęście udało mi się stworzyć swoją rzeczywistość w której dobrze mi się funkcjonuje. Pełną takich, ludzi którzy po prostu są i jest się dla nich ważnym, którzy po porażce zapewniają mi odskocznie, pozwalają na chwile odpocząć i Ci tacy ‘up’ którzy ciągną mnie do góry, dają motywacje do realizacji niesamowitych projektów, pobudzają moją kreatywności, pozytywnie oddziałują na ambicje. To Ci, którzy, gdy już odpocznę dają mi pozytywną energię przez pokazanie takich rzeczy, że nie mam czasu i ochoty roztkliwiać się nad porażkami. Podchodzę do nich od strony analitycznej, wyciągam wnioski i zajmuje się realizacją nowych celów.

 

Właściwi ludzie to moim zdaniem klucz do radzenia sobie z porażkami,

do osiągnięcia sukcesu.

 

 

arkadiuszklej
arkadiuszklej
InfiniteFlowMod man. Sometimes surprises, sometimes makes you think. Think about that. Good job Wesoły aktywista społeczny, niedoszły aktor. Interesuje się startupami. Studiuję na School of Ideas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

polski